Tylko po co?
Żyjemy w złotym wieku osobistego oprogramowania, ale to nie jest pierwsza jego fala.
Kiedy Spotify wchodził na rynek w 2008 roku, darmowe konto można było założyć tylko za zaproszeniem. To w ogóle był popularny wtedy mechanizm, bo pozwalał skalować infrastrukturę wraz ze wzrostem, ale zamiast czystego ograniczenia, dawał też aurę ekskluzywności. Grono.net i prywatne trackery były pionierami tego rozwiązania, choć z różnych przyczyn. Generalnie trza było znać chłopa.
A jeszcze w Polsce Spotify nie był oficjalnie dostępny. Wystartowali w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Francji. Natomiast... jeśli zalogowałeś się z obsługiwanego kraju, mogłeś potem "wyjechać na wakacje" i przez dwa tygodnie słuchać skądkolwiek. Ewidentnie Spotify miał obowiązek wprowadzić ograniczenia, ale niekoniecznie ochotę rygorystycznie je egzekwować.
Oczywiście znajomy szybko zdekompilował ich javowego klienta i napisaliśmy prosty skrypt, który z crona wywoływał samą klasę logowania na serwerze w obsługiwanym kraju. I tak co tydzień byłem na wakacjach, nie wychodząc z domu. Sporo czasu spędzałem wtedy zresztą klikając w kąkuter i nie wychodząc z domu.
To była poprzednia fala osobistego oprogramowania. Znałeś chłopa. Idlowałeś na IRC-u. Ktoś dzielił się skryptem do mIRC-a, prostym programem własnego autorstwa albo crackami. Szczególnie crackami. Wielką częścią korpusu osobistego oprogramowania w tamtych czasach był warez: skrypty do cross-seedowania czy katalogowania mediów na długo przed Plexem i Jellyfinem.
Potem dojrzały rozwiązania opensource i nie trzeba było już nikogo znać ani niczego crackować. Oprogramowanie było elegancko w pakietach w repozytorium, z selekcją i automatycznymi aktualizacjami, a życzliwi forumowicze i ircownicy byli entuzjastycznymi depozytariuszami najlepszych praktyk.
Dla mnie największą zaletą opensource zawsze było, że ktoś gdzieś już zmierzył się z wyzwaniem, przed którym stoisz. I ma pewnie jakieś rozwiązanie. Używasz ssh na bezpłatnym łączu od Aero2 albo zmieniasz dynamicznie sieci? Jest narzędzie, które to obsłuży bez jęknięcia. Chcesz trzymać profil przeglądarki na ramdysku? Nie jesteś pierwszy! Dzięki temu kolektywnie zwiększaliśmy swoje możliwości bez wymyślania koła na nowo. Zaoszczędzone zasoby poznawcze możemy przeznaczyć na coś innego (scrollowanie TikToka).
Prawdziwa magia zaczyna się jednak wtedy, kiedy dowiaduję się o czymś, o czym nawet nie wiedziałem, że chciałbym wiedzieć, o nowym sposobie używania komputera. Jak Bartosz Ciechanowski, który własnoręcznie napisał mały webowy silnik 3d tylko po to, żeby wytłumaczyć, jak działa silnik spalinowy. Albo Russ Cox, który wykombinował, że danymi da się rysować obraz wewnątrz kodu QR i stworzył prawdziwy QArt.
Teraz, z LLM-ami, chłopa już znasz. Na poziomie osobistych skryptów i haków potrafią właściwie wszystko. Zdekompilować starą grę, sprofilować kodek, optymalizować wydajność (do upadłego), napisać albo przepisać całą aplikację.
Nadal trzeba wiedzieć, co chce się zrobić, oraz mniej więcej jak. A potem rzeczywiście zrobić, nawet jeśli tylko zachęcając promptami.
I kiedy już się uda, to wciąż oprogramowanie singleplayer. Tak jak multiplayer potrafi wynieść grę na zupełnie nowy poziom, tak inni użytkownicy tego samego stacku dodają mu nowy wymiar. Wnoszą swoją pomysłowość, swoje sposoby pracy, poprawiają samym używaniem... może nie całkiem prawem Metcalfe'a, ale na pewno duchem Metcalfe'a.
AuditCrowd wywajbowałem, żeby oglądać sprawozdania finansowe polskich spółek w dłuższym horyzoncie czasowym. Kontrolerzy finansowi zawsze widzieli w tym wartość, dlatego w sprawozdaniu podaje się dla odniesienia wyniki poprzedniego okresu/roku. Dłuższa seria, naturalnie, daje jeszcze lepsze porównanie.
Jak już raz wgrałem sprawozdanie, to czemu miałbym nim żonglować ponownie, jak będę chciał znów spojrzeć? Więc Fable dorobił bazę. Ale to wciąż był singleplayer. A te informacje i tak są całkowicie publiczne, tylko udostępniane niezbyt wygodnie w KRS-ie, czemu nie podzielić się wysiłkiem ich pobierania?
Dziś AuditCrowd pozwala dociągnąć sprawozdania z innych lat, wgrane już przez innych użytkowników. Można też bezpośrednim linkiem podzielić się swoją analizą. Multiplayer, i to o sumie dodatniej.
W to samo celuję resztą 247365.pl: żeby
- pokazać Ci, Drogi Czytelniku, coś, o czym nie pomyślałeś,
- albo coś, gdzie możemy razem skorzystać (MLM-ik później),
- zaoszczędzić Ci paru tokenów,
- albo chociaż rzetelnie udokumentować swoje osuwanie w psychozę AI.
Przejrzyj kafle na 247365.pl i daj znać, na ile mi się udało: nadalniewiempoco@247365.pl
Powyższy artykuł został niemal w całości napisany ręcznie. Nie spodziewam się, żeby to było normą w przyszłości, czy na 247365.pl, czy poza nim.









